Blog > Komentarze do wpisu
Gosc Niedzielny, Jacek Dziedzina: Europa jeszcze podziekuje za Orbana
Photogallery | Budapest | Foto: Zdzisław Attila Tátrai

Demonstracja poparcia premiera Viktora Orbána

(...)Wydawało się, że w pogrążonej w kryzysie Unii Europejskiej wszystkie karty są już rozdane. Że jesteśmy skazani na duet Merkel–Sarkozy, próbujący ratować rozpadającą się strefę euro i trzeszczącą Wspólnotę środkami, które do kryzysu doprowadziły: jeszcze ściślejszą unifikacją – kosztem wewnętrznej konkurencji, jedynej siły zdolnej podnieść na nogi europejski projekt. Wydawało się, że jesteśmy skazani na propozycje osi Berlin–Paryż, za którą potulnie podążają, bo muszą, kraje najbardziej dotknięte kryzysem oraz ci, którzy nie muszą, ale nie mają własnego zdania lub przytakiwaniem szykują sobie ciepłe posady w strukturach unijnych. Wydawało się, że jedynym językiem, który ma przyszłość, jest unijna nowomowa i sztucznie budowana tradycja oparta na pustych symbolach, jak niebudzący chyba w nikim (poza eurokratami) dreszczyku emocji hymn UE czy pomniki wspólnej waluty euro.

GN 04/2012

I nagle w tym krajobrazie pojawia się przywódca, który ma czelność iść swoją drogą. Przywódca, który chce silnych Węgier w silnej Europie, zamiast roli grzecznego chłopca przytakującego silniejszym graczom. Premier, który z parlamentarną większością uchwala konstytucję, nawiązującą do najlepszych tradycji europejskich i narodowych: z jednoznacznym odwołaniem do Boga, do tradycji Korony Węgierskiej, z jasnym zdefiniowaniem małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, z zapisem ochrony życia od poczęcia. Czyli ze wszystkim tym, co wywołuje alergiczną reakcję budowniczych nowej świeckiej tradycji. Pojawia się premier, który w ciągu półtora roku doprowadza do uchwalenia 365 ustaw, demontując stary układ i przywileje komunistycznej nomenklatury, reformując służbę zdrowia, administrację, system edukacji i obniżając podatki, wprowadzając w życie realną politykę rodzinną
(przy trzecim dziecku praktycznie nie płaci się w ogóle podatku PIT), promując najpierw za unijne, a po reprymendzie z Brukseli (sic!) za krajowe pieniądze programy adopcyjne (euromądrale pytają: a dlaczego nie aborcyjne?). Owszem, Orbán popełnia po drodze sporo błędów. Również i jego partii grozi zachłyśnięcie się władzą. Jednak reakcja europejskich elit, które oskarżają Victora Orbána o niszczenie demokracji i wprowadzanie dyktatury, wystawia raczej świadectwo im samym(...).

Jacek Dziedzina: Europa jeszcze podziekuje za Orbana http://gosc.pl/doc_pr/1061715.Europa-jeszcze-podziekuje-za-Orb-na
http://sowa.quicksnake.net/Politics/Premier-Wegier-Viktor-Orban-do-Polakow

poniedziałek, 30 stycznia 2012, kultur

stat4u Nasza Czeladź